Bananowe pancakes

takie, że aż chce się jeść

Macie tak, że budzicie się z rana i zbiera Was ochota na epickie śniadanie? A potem idziecie zaspani do kuchni, grzebiecie po szafkach i lodówce, i okazuje się, że nie ma NIC. No nic.
Dobra. Jest jajko. Resztka mąki, trochę mleka. O, banan!
No i nie wiem, jak Wy, bo ja sobie generalnie kiepsko radzę z takim niedostatkiem, ale okazuje się, że różne rzeczy można zrobić nawet z niczego.
Więc oto są. 60% powietrza, 20% banana. Bananowe pancakes z miodem z przydomowej pasieki.

is_dsc05069
Czytaj dalej

Reklamy

Czekoladowy sernik (na zimno)

Okej.
Ustalmy fakty.
Jeśli coś ma napis „z czekoladą”, to mnie przekonuje.
Nawet jeśli to jest totalitaryzm. Totalitaryzm z czekoladą? Sprzedany.
Jeśli coś mówi „sernik”, to biorę.
Ten sam przykład. Sernik totalitarny? Z CZEKOLADĄ?! Tak.
Więc jeśli piszę „czekoladowy sernik”, to znaczy, że się zakochałam, a każdy, kto nie wypróbuje tego przepisu jest… hm. Pozostawiam to do własnej interpretacji.

is_dsc05025

Czytaj dalej

Śniadaniowy cykl jogurtowy

Nie przepadam za słodkimi śniadaniami. Wiedzą to wszyscy, którzy mnie znają. Kanapkę z szynką zawsze postawię wyżej niż jogurt, tak samo jak jajecznicę, omlet, właściwie wszystko. Z szynką.

Ale ostatnio, może w ramach świadomego odżywiania, a może po prostu dlatego, że czasem musi się coś zmienić, zaczęłam przygotowywać na śniadanie jogurty.

Tylko co to za sztuka wyjąć jogurt z lodówki i zjeść? Prawdą jest, że nie znoszę jogurtów owocowych, dostępnych w sklepach. Nie oszukujmy się. Ich zawartość często nie leżała nawet w pobliżu dobrej jakości owoców, smak poprawiany jest cukrem i innymi pysznymi E-składnikami, nie wspomnę już o barwniku z żuków, na myśl o którym wszystko podchodzi do gardła. A stawiając na klasyczny jogurt naturalny skazałabym się przecież na nudę już drugiego dnia!

Na szczęście dobry los nie pozwolił mi się szybko zniechęcić.

Czytaj dalej