Ciasto marchewkowe

Większość liści zdążyła spaść już z drzew i złota polska jesień jakoś podejrzanie szybko minęła w tym roku. Mimo to, moim pierwszym wypiekiem w tym sezonie jest najbardziej jesienne ciasto, jakie znam – ciasto marchewkowe z mascarpone. Pachnące cynamonem i orzechami, słodkie dzięki rodzynkom, karmelowe dzięki muscovado i nieprzyzwoicie wręcz wilgotne dzięki dodatkowi oleju roślinnego i marchewki. Klasyk jesiennych wypieków w moim wykonaniu.
Składniki na nie znajdziecie bez problemu w swojej spiżarni, a sam proces przygotowania trwa może 15 minut! Jedyną wadą jest długi czas pieczenia, ale smak ciasta wynagradza to wszystko z nawiązką. Jeśli jeszcze nigdy nie mieliście okazji piec tego ciasta – spróbujcie! Ten przepis jest nie tylko absurdalnie prosty, jest też tak idiotoodporny, jak tylko można. Próbujcie!

is_dsc04926

Czytaj dalej

Mój niezbędnik

Zostały 2 dni do kolejnego roku akademickiego. Jak zwykle dokonuję swoistej ewaluacji tego, co działo się do tej pory, głównie w czasie wakacji i przygotowuję się na to, co będzie.
Ostatni rok na studiach.
Przetrwałam 4 lata, głównie dzięki najbliższym mi osobom, ale też kilku podręcznym przedmiotom, które pozwoliły mi planować, zapisywać i kontrolować codzienne aktywności. Przez lata nauczyłam się zarządzać swoim czasem i planować dni tak, by wyciągać z nich jak najwięcej, a tracić jak najmniej. Dzisiejszy wpis będzie właśnie o tym, co uratowało mnie przed zapominalstwem, spóźnieniami i utratą rozumu.

is_dsc04913

Czytaj dalej

Rogaliki drożdżowe

Pamiętacie moje poprzednie drożdżowe bułki? Otóż okazuje się, że można z nich zrobić nie tylko cynamonowe ślimaczki! Z ciasta drożdżowego można wyczarować mnóstwo ciekawych rzeczy, a że Pinterest obfituje w piękne obrazki… inspiracja przyszła w postaci rogalików, wypełnionych słodkim dżemem porzeczkowym (w domyśle miał być jagodowy, ale okazuje się, że a) porzeczki na obrazku są podobne do jagód, b) niektórzy 11-latkowie nie wierzą w istnienie dżemów porzeczkowych). Cóż było robić? Wałkowałam i zwijałam…
Tym razem, pragnąc nadrobić moje zaniedbane ćwiczenia, wyrabiałam ciasto tak długo, aż rozbolały mnie ręce. Okazuje się, że im więcej wyrabiania, im więcej miłości, tym bardziej ciasto się odwdzięcza smakiem i konsystencją, która zachwyciła domowników. Do deseru, do kawy, na śniadanie… a nawet „tak po prostu”. Zróbcie i jedzcie, bo warto.

is_dsc04890

Czytaj dalej

Ciasto czekoladowe z cukinią

Po wielu miesiącach bez moich kochanych przyjaciółek nadszedł wreszcie wieczór, gdy mogłyśmy się spotkać i zaktualizować wszystkie ploteczki. Było co opowiadać, zwłaszcza, że dziewczyny spędzały aktywne wakacje za granicą. Co natomiast pasuje do babskiego wieczoru lepiej, niż wino i czekolada? Natomiast odwiedziny w ogrodzie mamy uświadomiły mi, jak długo cukinia może wydawać nowe owoce. Stąd wziął się pomysł na połączenie czekolady z cukinią.
Robiłam podobne ciasto już w zeszłym roku, jednak zarówno w konsystencji, jak i w smaku, nie umywało się do tegorocznej wersji. Ciasto jest bogate, wilgotne, ma konsystencję brownie, a jednocześnie, dzięki cukinii, jest lekkie i gąbczaste, jak dobrze ubity biszkopt. Mocny smak czekolady (który zależy od tego, jakiej użyliście, u mnie była to 70%) i słodycz cukru równoważy dodatek rozpuszczalnej kawy, która podkreśla czekoladowość ciasta. Nie da się przecenić tego smaku, a przepis jest wręcz absurdalnie prosty. Jeśli i u was dziś pada i pogoda jest nieciekawa – zróbcie ciasto, zaparzcie kawę i patrzcie na spływający po szybie deszcz. Ja zamierzam.

IS_DSC04876

Czytaj dalej

Wegańskie curry z kalafiorem

Lato wróciło. Dokładnie na trzy dni, podczas których ciężko było wytrzymać na zewnątrz, a co dopiero na słońcu. Na moje szczęście, bo niestety za upałem nie przepadam, wczoraj spadł deszcz. To, że spadł akurat na mnie, gdy wracałam do domu, to nieistotne. Ważne, że do północy mogłam siedzieć na parapecie z kubkiem herbaty i słuchać szumu spadających kropel. Nazwijcie mnie romantyczką, ale naprawdę to lubię.
Zanim jednak rozkoszowałam się moją herbatą, musiałam dojść do siebie po oberwaniu chmury. A nic nie relaksuje lepiej po przemoczeniu i zmarznięciu, niż domowe curry, przygotowywane w wygodnym dresie.
To moje kolejne podejście do kuchni wegańskiej. Wpadł mi w oko dorodny kalafior i pomyślałam, że chętnie przerobię go na coś aromatycznego. Internet przybył z pomocą, a po lekkiej modyfikacji powstał poniższy przepis. I uwierzcie mi, proponowana ilość wystarczy spokojnie na 6 sycących porcji.

IS_DSC04870

Czytaj dalej

Truskawkowy mus (bez żelatyny)

Znacie te dni, kiedy macie coś ważnego do zrobienia, ale Wasz mózg mówi Wam „spokojnie, masz czas”, a później nienawidzicie się za posłuchanie go? Mój wypadł dzisiaj.
Miałam mnóstwo spraw do załatwienia w bardzo konkretnych godzinach, a moja lekkomyślność doprowadziła do kilkukrotnego przemierzania jednej trasy, w celu powrotu do mieszkania po przedmioty, których zapomniałam. I dlatego wracając do mieszkania o 14, wciąż bez śniadania, postanowiłam poprawić sobie humor paczką truskawek. To pewnie jedne z ostatnich w tym roku, więc doszłam do wniosku, że zmarnowaniem okazji byłoby nie kupienie ich.
Przyznam, że chciałam zrobić kolejny wegański mus. Puszka białej fasoli czekała w szafce właśnie na dzisiejszy dzień. Niestety za żadne skarby nie chciała się ubić (coś musiałam zrobić źle, niestety w świecie wegańskich deserów jestem nowa) i musiałam szybko skoczyć do sklepu po śmietankę, by mój dzisiejszy wpis w ogóle mógł dojść do skutku. Tym sposobem mam dla was przepis na owocowy mus truskawkowy, który jest lekki, prosty w przygotowaniu i można go jeść od razu! A z wegańską kuchnią wciąż będę eksperymentować.

IS_DSC04853

Czytaj dalej

Wegański mus czekoladowy z malinami

Po powrocie z krótkiego długiego weekendu miałam ogromną ochotę na coś słodkiego. Na coś czekoladowego i dekadenckiego. Jeszcze całkiem niedawno nie połączyłabym tych słów z kuchnią wegańską, ale Marta Dymek z Jadłonomii krok po kroku uczy mnie prawdy o weganizmie. Jej przepisy i fotografie przemawiają nie tylko do moich oczu, ale też do kubków smakowych, które po przepisie na wegański mus czekoladowy zaprowadziły moje nogi wprost na krakowski Kleparz, gdzie zaopatrzyłam się w gorzką czekoladę i świeże, pachnące słońcem maliny.
I chociaż nie sądzę, żebym kiedykolwiek dobrowolnie zrezygnowała z mięsa, to muszę przyznać, że zjedzenie tak intensywnego w smaku deseru niemal bez wyrzutów sumienia jest dla mnie przeżyciem tyleż nowym, co wspaniałym.

IS_DSC04833

Czytaj dalej